Już przy zakładaniu bloga moja nerwowość się uaktywniła, oczywiście przez adres bloga. Litości, ileż nazw można wymyślać, by użyć mniej niż 50 znaków. Połowa z tych nazw jest technicznie rzecz biorąc nieaktywna, bo przykładowa Basia rzuciła blogowanie w 2009r. Frustrujące. Bardzo.
Teraz czekam na kolejne telewizyjne rewelacje, by oddać się mojemu ulubionemu zajęciu, czyli krytykowaniu.
