Jak kiedyś powiedziała nasza jednosezonowa gwiazdka „nie ważne co mówią,
ważne, żeby mówili” i nasi politycy chyba za bardzo wzięli sobie to motto do
serca. Każdy chyba zauważył, że politycy wykorzystują każdą okazję do pokazania
siebie, swoich nierzeczywistych planów reform czy też pochwalenia się
czymkolwiek. Jednak, niektórzy wciąż uważają, że tej uwagi media poświęcają im
za mało i robią wszystko, by było o nich głośno. Niczym rozkapryszone divy
obmyślają plan podboju telewizji, by dnia następnego wcielić go w życie. O
pierwsze miejsce na politycznym pudelku walczą ostatnio, nie kto inny jak
Jarosław Gowin i Antoni Macierewicz.
Jak nie cierpię wypowiadać się o polityce, bo to jedna z trzech rzeczy, o
których się nie dyskutuje, tak tych dwóch panów wkracza w rewiry moich
zainteresowań, a mianowicie w fantastykę (nie)naukową. Kampania Macierewicza
powinna nosić hasło „ocalić Tupolewa od zapomnienia”, a teoria o trzech
osobach, które przeżyły jest zaczerpnięta niczym z powieści Lema, oczywiście
nie obrażając tutaj wybitnego pisarza. W sumie, nikt nie wie ile teorii
powstało w zaciszu domu pana Antoniego, nikt nie wie czy nieszczęsna brzoza nie
poszukuje dobrego adwokata, ale wciąż odnosimy się do trzech ognioodpornych
osób, które miały katastrofę przeżyć. Jak to ładnie ujął Leszek Miller „tam,
gdzie rozum śpi, budzi się Antoni Macierewicz”.
Nasz drugi delikwent Jarosław Gowin też miał kilka fĄtastycznych pomysłów.
Uważam, że statuetkę najdebilniejszej reformy jest „otwieranie” zawodów, bo
mało mamy niewykształconych osób, które chcą się wzbogacić i zostać sędziami
bez znajomości choćby kodeksu, bo tak by to właśnie wyglądało. Reformy zostawmy,
bo były dość realne, a zajmijmy się dzisiejszym tematem In vitro. Niewątpliwie
plan chytrze opracowany, bo jest pojemnik, o którym nikt nic nie wie, więc trzeba
na szybko aferę zmontować. Niestety nie było czasu sprawdzenia na
parlamentarnym iPadzie jakiegoś info na temat prawa niemieckiego, więc gafa
gotowa. Jednak pan Jarosław się tym nie zniechęca, czyta biografie doktora Mengele,
trochę dopowiada, wstawia zmyślonego przyjaciela, od którego miał cynk i
gotowe. Co prawda, nie ma takiej wprawy w snuciu pochrzanionych teorii jak jego
konkurent, jednak wszystko przed nim, z wiekiem demencja przyniesie lepsze
fantazje.
Jak cię matka wychowała?
jak dziecinne, a jak prawdziwe
Mimo mojego fatalizmu i krytykanctwa staram się nie zawadzać ludziom, nie wygłaszać nieznajomym tez urojonych w mojej głowie, a przede wszystkim trzymać się kultury wpojonej mi przez mamę. Nie potrafię przeżyć tego, że coraz więcej ludzi zapomina jak się żyje w normalnym społeczeństwie. Dziw bierze, że ludzie, którzy powinni być przykładem dla młodszych, sami zachowują się jak goryle na wybiegu. Gdzie się podziały 'trzy magiczne słowa", które tak gorliwie wpajano w szkole podstawowej? Moja babcia, która wiekiem przebija najstarszych górali, potrafi wypowiedzieć obraźliwe zdanie tak, że ma się wrażenie, że właśnie się usłyszało najmilszy komplement. Nie oczekuje takich wypowiedzi od nieznajomych, od znajomych też zresztą, ale na litość boską, jak się kogoś potrąci to łaska się odwrócić i kiwnąć głową, czy przeprosić. Nie problem podziękować za przytrzymanie drzwi i nie problem te drzwi przytrzymać. Chamstwo się stało czymś tak powszednim, że dobre wychowanie zostało wyparte. Nie chodzę po ulicy rozradowana jakbym pomyliła rutinoscorbin z ecstasy, ale przeproszę jak trzeba, dziękuje pani z kasy za wydanie pięciu groszy i gdybym jeździła autobusem to pewnie ustępowałabym miejsca bardziej go potrzebującym. Oczywiście, moje zachowania i rozmowy ze znajomymi też czasem są na poziomie goryli walczących o banana, ale jednak jakaś kultura i wychowanie pozostaje wobec osób, z którymi mam mniej zażyłe relacje lub nie mam ich wcale. Gdzie są te czasy, kiedy powiedzenie pytanie 'jak cię matka wychowała' było obrazą godzącą w pytaną osobę i co gorsza, w rodzica! Bezstresowe wychowanie okazuje się zbyt stresujące dla rodziców, a bezmyślna popkultura wydaje na świat coraz głupsze pokolenia. Można się rozpisywać na ten temat jeszcze przez jakiś czas, ale nie wątpię, że jeszcze poruszę tą kwestie nie raz. Kończąc posta, wciąż pozostaję w osłupieniu co było raptem dziesięć lat temu, a jak jest teraz.
start
Jestem zrzędą nad zrzędami. Wszystko mnie drażni, więc by zaoszczędzić bólu moim bliskim, część swoich zgryźliwych komentarzy wygłoszę tu.
Już przy zakładaniu bloga moja nerwowość się uaktywniła, oczywiście przez adres bloga. Litości, ileż nazw można wymyślać, by użyć mniej niż 50 znaków. Połowa z tych nazw jest technicznie rzecz biorąc nieaktywna, bo przykładowa Basia rzuciła blogowanie w 2009r. Frustrujące. Bardzo.
Teraz czekam na kolejne telewizyjne rewelacje, by oddać się mojemu ulubionemu zajęciu, czyli krytykowaniu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Obsługiwane przez usługę Blogger.
About Me
Szukaj na tym blogu
Etykiety
- inne (1)
- polityka (1)
- społeczeństwo (1)
