polityczne archiwum x

on poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Jak kiedyś powiedziała nasza jednosezonowa gwiazdka „nie ważne co mówią, ważne, żeby mówili” i nasi politycy chyba za bardzo wzięli sobie to motto do serca. Każdy chyba zauważył, że politycy wykorzystują każdą okazję do pokazania siebie, swoich nierzeczywistych planów reform czy też pochwalenia się czymkolwiek. Jednak, niektórzy wciąż uważają, że tej uwagi media poświęcają im za mało i robią wszystko, by było o nich głośno. Niczym rozkapryszone divy obmyślają plan podboju telewizji, by dnia następnego wcielić go w życie. O pierwsze miejsce na politycznym pudelku walczą ostatnio, nie kto inny jak Jarosław Gowin i Antoni Macierewicz.
Jak nie cierpię wypowiadać się o polityce, bo to jedna z trzech rzeczy, o których się nie dyskutuje, tak tych dwóch panów wkracza w rewiry moich zainteresowań, a mianowicie w fantastykę (nie)naukową. Kampania Macierewicza powinna nosić hasło „ocalić Tupolewa od zapomnienia”, a teoria o trzech osobach, które przeżyły jest zaczerpnięta niczym z powieści Lema, oczywiście nie obrażając tutaj wybitnego pisarza. W sumie, nikt nie wie ile teorii powstało w zaciszu domu pana Antoniego, nikt nie wie czy nieszczęsna brzoza nie poszukuje dobrego adwokata, ale wciąż odnosimy się do trzech ognioodpornych osób, które miały katastrofę przeżyć. Jak to ładnie ujął Leszek Miller „tam, gdzie rozum śpi, budzi się Antoni Macierewicz”.
Nasz drugi delikwent Jarosław Gowin też miał kilka fĄtastycznych pomysłów. Uważam, że statuetkę najdebilniejszej reformy jest „otwieranie” zawodów, bo mało mamy niewykształconych osób, które chcą się wzbogacić i zostać sędziami bez znajomości choćby kodeksu, bo tak by to właśnie wyglądało. Reformy zostawmy, bo były dość realne, a zajmijmy się dzisiejszym tematem In vitro. Niewątpliwie plan chytrze opracowany, bo jest pojemnik, o którym nikt nic nie wie, więc trzeba na szybko aferę zmontować. Niestety nie było czasu sprawdzenia na parlamentarnym iPadzie jakiegoś info na temat prawa niemieckiego, więc gafa gotowa. Jednak pan Jarosław się tym nie zniechęca, czyta biografie doktora Mengele, trochę dopowiada, wstawia zmyślonego przyjaciela, od którego miał cynk i gotowe. Co prawda, nie ma takiej wprawy w snuciu pochrzanionych teorii jak jego konkurent, jednak wszystko przed nim, z wiekiem demencja przyniesie lepsze fantazje.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.