jak dziecinne, a jak prawdziwe
Mimo mojego fatalizmu i krytykanctwa staram się nie zawadzać ludziom, nie wygłaszać nieznajomym tez urojonych w mojej głowie, a przede wszystkim trzymać się kultury wpojonej mi przez mamę. Nie potrafię przeżyć tego, że coraz więcej ludzi zapomina jak się żyje w normalnym społeczeństwie. Dziw bierze, że ludzie, którzy powinni być przykładem dla młodszych, sami zachowują się jak goryle na wybiegu. Gdzie się podziały 'trzy magiczne słowa", które tak gorliwie wpajano w szkole podstawowej? Moja babcia, która wiekiem przebija najstarszych górali, potrafi wypowiedzieć obraźliwe zdanie tak, że ma się wrażenie, że właśnie się usłyszało najmilszy komplement. Nie oczekuje takich wypowiedzi od nieznajomych, od znajomych też zresztą, ale na litość boską, jak się kogoś potrąci to łaska się odwrócić i kiwnąć głową, czy przeprosić. Nie problem podziękować za przytrzymanie drzwi i nie problem te drzwi przytrzymać. Chamstwo się stało czymś tak powszednim, że dobre wychowanie zostało wyparte. Nie chodzę po ulicy rozradowana jakbym pomyliła rutinoscorbin z ecstasy, ale przeproszę jak trzeba, dziękuje pani z kasy za wydanie pięciu groszy i gdybym jeździła autobusem to pewnie ustępowałabym miejsca bardziej go potrzebującym. Oczywiście, moje zachowania i rozmowy ze znajomymi też czasem są na poziomie goryli walczących o banana, ale jednak jakaś kultura i wychowanie pozostaje wobec osób, z którymi mam mniej zażyłe relacje lub nie mam ich wcale. Gdzie są te czasy, kiedy powiedzenie pytanie 'jak cię matka wychowała' było obrazą godzącą w pytaną osobę i co gorsza, w rodzica! Bezstresowe wychowanie okazuje się zbyt stresujące dla rodziców, a bezmyślna popkultura wydaje na świat coraz głupsze pokolenia. Można się rozpisywać na ten temat jeszcze przez jakiś czas, ale nie wątpię, że jeszcze poruszę tą kwestie nie raz. Kończąc posta, wciąż pozostaję w osłupieniu co było raptem dziesięć lat temu, a jak jest teraz.

0 komentarze:
Prześlij komentarz